wtorek, 3 maja 2016

Szafarko Kwiatów...

Szafarko Kwiatów…
Co  duszę Kwiatów masz...

Irenie Zdrojewskiej
W specjalnej dedykacji
autorskiej a przez Ciebie
Szafarko Kwiatów
poprzez Twoje Kwiaty
Do Wszystkich Dziewczyn
Do Wszystkich Matek
Żon
I do Wdów Wszystkich
Co w cichym złotym wieku
Modlitwą zapatrzone
W Najświętszy Boży Tron
I Wszystkim Nowożeńcom
I Wszystkim Zakochanym
I Wszystkim  Wszystkim
Pierwszokomunijnym Dzieciom
Z jakąż radością zasiadającym
Po Raz Pierwszy
Za Nasz Najświętszy
Chrystusowy Stół


  
                                
                                           Motto
                                            Kwiaty łączą
                                           Kwiaty dzielą
                                           Kwiaty
                                           Czasem
                                           Drogę ścielą

Ryszard Karczewski

                                                                                 
Szafarko Kwiatów
I Kwiaty
Twoje
Jakże Dostojne Słowa 
Już od Wczesnego Świtu
Z poranną
Czystą
Jeszcze przez nikogo
Niezmąconą rosą
Jakże dostojnie niesie
Przez Ogrody
Wiatr
Rozumie je
I Prosta Polna Łąka
Rozumie je
Każdy przydrożny
Kwiat

I mówisz że taka jest 
Mowa
Wszystkich Kwiatów
Do Szczerych Łez
I że rozumiesz je
Że aż po Ból i Żal
Że aż po Radość
Że aż kipi Wiosną
Której co tylko
Osiemnaście Lat

I mówisz że to jest  
Mowa
Mowa Drzew i Pola
Z Wiązanką Słów
Pod Wianuszkami Skib


I jest to 
Mowa
Mowa
Twoja
Postać
W zadumie
Dokąd By znowu
Dzisiaj
Przed siebie
Iść

A dróg tak dużo
Każda do wyboru
I każda otwarta
By jeszcze dziś
I tylko tędy
I tylko na niej trwać
Ale Ty wolisz
Słuchać
Mowy Kwiatów
I tych toastów
Kielich w kielich

Płatek w płatek
I liść w liść
A każdy toast
Jakże na Twoją cześć

Iluż by chciało
W tym tak Bogatym Świecie
Choćby owadem
Choćby motylem
Być
Choćby na chwilkę
Zatrzymać się
Na płatkach Twoich Kwiatów
Bez pamięci
W niepamięci
W tym cudownie rajskim
Bezczasie
Posłuchać Mowy Kwiatów
Twoich Kwiatów
Przez całą noc

Aż po bezwzględnie
Nadchodzący świt

Który już nic
Tylko na progu czeka
Choć jeszcze wszędzie
Cały Ogród śpi
I wszystkie Kwiatki
W zamkniętych swych serduszkach
Tak naprawdę
To tylko co zaczęły
Cudowny kolorowy
Kolejny sen swój
Śnić


Szafarko Kwiatów



Szafarko Kwiatów
Bo Kwiaty
Kwiaty 
Twoje Słowa
Niebawem znów
Rozsadzi ciszę
Brzask
I nowym dniem
Rozleje się
Po wszystkich Twoich
Drogach
Że aż od zachwytu
Aż zadrga cały cały świat
I znowu Twoje Kwiaty
We wszystkich swoich
Li tylko królewskich barwach
Zasiądą w swoich
Ogrodowych ławach

 
Na swą poranną
Ogrodową
Mszę
I przejdzie po nich
Ten Radosny Promyk
Z których z nich każdy
Każdy w sobie ma
Na znak Pokoju
I Wiatr go wnet poniesie
Po wszystkie dni
Aż het do Kresu Lat

Szafarko Kwiatów
Przez Kwiaty
Twoja 
Mowa
I pragnie jej
I Sułtan
I Cesarz
I Car
I Król
Bo wszak w tym Morzu Kwiatów
Pośród tysięcy barw
Jest przecież
Każda
Każda Ludzka  Droga


Bo Serce Umysł Dusza
I Cała Twoja Postać
To przecież także
Ów jakże bardzo
Osobliwy
Kwiat

Stanisław J. Zieliński
03.05.2016 R









niedziela, 1 maja 2016

Ballada o Rzeźbiarzu Bo talent w dłucie ma



Ballada o Rzeźbiarzu
Bo talent  w dłucie ma
...


Wystrugasz wszystko w Drewnie
Tak duszę drewna Znasz
Wystrugasz nawet Słońce
Wystrugasz nawet
Wiatr
I prosi Ciebie Boże
Już bierze dłuto 
W dłoń
Jeśli wyrazisz Zgodę 
W Twojej Figurce
Z lipy
Wyrzeźbić rad Ogromnie
 Święty Boże Twój Głos

Niech każdy 
Będzie zdumion


Niech staje wryty


Wprost
Niech idzie w pokolenia
Że Twój 
Gorliwy Rzeźbiarz Wyrzeźbi Tobie wszystko

Nadzieję
Miłość
I nawet Boży Wiatr
Wyrzeźbi
W Krzyżu Świętym
Twoim Znaku Zwycięstwa
Znaku Wiary
Znaku Zwycięstwa
Nad Śiatem Zła

Jakże potrafi pięknie
Nasz Królu Miłosierdzia
Rzeźbić i Chwałę Niebios
A i Nasz Ziemski Los


I swoich Apostołów
Równo Dwunastu masz
W lipowym 
Jasnym drewnie
Dłutem zapisał
Twoje nauki
Po wszystek
Ludzki Los
Po wszystek 
Ludzki Czas

I Sakramenty Święte
W lipowym drewnie są
A wszystko proste
Piękne
Bo wyrzeźbione z duszą
A i z radosną
Łzą

Że oto Rzeźbuiarz Wierny
Wdzięczny że oto Bóg
Nie szczędził mu talentu
By swoją pieśń dziękczynną
Codziennie Bogu Ojcu
Zaśpiewać w drewnie
W lipowym drewnie
Swym niezawodnym dłutem
Zawsze li tylko
Na Twoje skinienie
Jeżeli kiedy tylko zapragniesz
Zaśpiewać mógł
Aż się odezwie
Stukrotnym echem
Po Święty Tron
Po Twój Święty Tron
Po Niebios Próg 
Wystrugasz wszystko 
W Drewnie



Świątynię
Krzyż
W Tej Świętej Swej Pielgrzymce
By dłutem 
W drewnie
Wpisując Biblię
Twoim Gorliwym Panie
Trzynastym Uczniem
Być


Wystrugasz wszystko
W Drewnie
Tak duszę Drewna
Znasz
Wystrugasz nawet




Słońce
Wystrugasz nawet
Wiatr

Stanisław J.Zieliński 
Foto: 
Archiwum osobiste:
Irena Zdrojewska

 












środa, 27 kwietnia 2016

Wszystkie Bociany wracajcie do Polski...

Wszystkie Bociany...
... 
Wracajcie do Polski
Choćby natychmiast
I choćby zaraz
I w drodze powrotnej
Omijajcie Liban
Gdzie dla zabawy
Młokosy do Was
Z broni palnej strzelają
A Wy w pielgrzymce
Serdecznej jak co roku
Musicie przecież
W każdej Polskiej Wsi
Rozwinąć  swój
Ogromny Sztandar Wiosny
By wreszcie w Polsce
Także i tego roku
Tak wyczekiwana
Ta najprawdziwsza
Wiosna mogła być
I ta szczególna 
I ta podobna do poprzednich
Wszystkie Bociany
Wracajcie do Polski
Czeka tu na Was
Tyle nowych gniazd
Bo tu gdzie
Bocianie
Klekoczesz nad Zagrodą
Klekoczesz na Wioską
Tu zawsze wszystko
Wiedzie się szczęśliwie

I nawet tutaj
Rząd ma komu wypłacać
Swą hojną dłonią
Każde 500+

Wszystkie Bociany
Wracajcie do Polski
Czeka na Was Naród
Czeka cały Kraj
I czeka na Was
W tylu miejscach Polski
Tyle zupełnie
Zupełnie nowych gniazd
Że tylko przylecieć
Że tylko usiąść
I tylko patrzeć
I trwać
I żyć
I nieść radość 
Nieść radość 
Wszędzie tam
Gdzie jej jeszcze nie ma


Gdzie są na łąkach
Te całe raje
Kumkających żab

I w Polsce nawet
Nawet Senator
Żeby wyzwaniom
I w tym roku sprostać
Patrzy na swoje
Przydomowe gniazdo bocianie
I czeka czeka
I czeka
Kiedy i w tym roku
Zapowie dobrą
Passę choćby
Do samego grudnia
Jego osobisty
Jakże niezawodny
Jakże punktualny
Przydomowy Bocian
Bociek Jarosław

I wtedy nagle
Wiosna zakipi
Odejdą chłody
I niepokoje

Bociani klekot
Ponad Zagrodą
Wszystko obudzi
Wszystko przywróci
Rozepnie swoje
Skrzydła ogromne
By okiem rzucić
Swym zatroskanym
Gospodarskim okiem
Ku wszystkim łąkom
Ku wszystkim lasom
Ku wszystkim polom
I kiedy wszystko
Jest już w porządku
By swoim wczesnym
Rannym klekotem

I Senatora
Także obudzić
Żeby nie przespał
I swoje jedyne
By móc otrzymać
Pięćset plus jeden
Bo lata lecą
I wiek coraz bliżej
Warszawa woła
Na całe gardło
A Bociek Jarosław
Codziennie z uporem
Rano przypomina
Wstań Senatorze
Wstań Senatorze
I zrób co masz zrobisz
Zrób już o świcie
By to co masz zrobić
W codziennym pośpiechu
By Tobie jednak
Mimo woli
Nie przepadło

I ten jakże Zatroskany
Klekot bociani
Niech 
Niesie się
Coraz dalej
I coraz wyraźniej
W tylu 
Polskich Domach
Niech zawsze będzie
Coraz lepiej 
Nie będzie go Słychać

Polską Mową 
Całym 
Polskim
Umysłem
Całym
Polskim
Sercem   


Stanisław J. Zieliński
27.04.2016 R