środa, 27 października 2021

Wolontariuszko z Podlasia

 

Krystynie Bartosik

W serdecznej dedykacji

 


Wolontariuszko

 Z Podlasia

Dokąd pojedziesz

Dokąd pobiegniesz

Zawsze w gorliwej misji

Wobec człowieka

Wolontariuszko z Podlasia

Od urodzenia

I z rodzinnego domu wprost


I masz to szlachetne

Podlaskie serce

 

To Twoje totem

A i  Twój zew

Zapisane w rodowych genach

I to zawezwanie 

W gorliwej misji

Wobec człowieka

W tej służbie służb

Zawsze i wszędzie

Z potrzeby serca

W każdej chwili trwać

 


I wymagasz od Siebie

Choć nikt nie wymaga

Zawsze starając się

Zrozumieć do końca

Tę  milczącą

Prośbę Człowieka

Żeby normalna była

Każda chwila

I to przekonanie że

W czas swojej choroby

Nie jest jednak opuszczony

Nie jest jednak zapomniany

Nie jest zbędny

Nie jest sam

Lecz ma przy sobie tę

Tę parę dobrych

Zatroskanych dłoni

 

I mówisz Włochy

I mówisz Jerozolima

I mówisz Polska

I wszędzie

Gdzie jesteś

Choć taki piękny

Świat jest dokoła

Największe Piękno

Widzisz jednak tu

Wolontariuszko z Podlasia

Widzisz w gorliwej misji

Wobec Człowieka

 

I śpiewa Tobie

Czesław Niemen

Zatrzymując się

Podczas spaceru 

Skrajem Nieba


Pospołu z Cyprianem

Kamilem Norwidem

Gdybym tego jednego serca

Nie miał

To byłbym jak

Cymbał brzmiący

 

Kiedyś gdy Jezus Chrystus

Ponownie przyjdzie na świat

To właśnie o takie serce

O takie serce

Wolontariuszko z Podlasia

Jezus Chrystus

Upomni się 

U każdego człowieka

Upomni się


I kto nie potrafi

Okazać się

Tym  skarbem

Jaki Ty masz

Wolontariuszko z Podlasia

Temu odpowie

Gdy nie masz takiego  serca

Nawet teraz

U schyłku tych

Ziemskich Czasów

To biada Ci

To biada Ci

Wolontariuszko z Podlasia

Jakże wielu

Wobec Twojego 

Szlachetnego Serca

Jakże wielu


Jest dzisiaj wstyd

A iluż by ominąć ów wstyd

Który ich jednak porusza

Na widok dobrych uczynków

Z Twojego szlachetnego serca

W tej gorliwej misji

Wobec Człowieka

Stara się  Twojej misji

Jednak nie dostrzegać

By dalej

Swój błogi spokój mieć 


I w tym miejscu

Tak im przeszkadzasz

Tak im uwierasz

 

I dyskretnie omija Ciebie

Skrajem swojego sumienia

Którego resztki

Pewnie gdzieś

Jeszcze są

Lecz do niego przyznać się

Nawet nie ma siły

I nawet już 

Nie sposób

Bo poniekąd żyje

Na swój modny 

Niejednokrotnie i jakże

Jakikolwiek styl

A w gruncie rzeczy

Zmierzając donikąd


Wolontariuszko z Podlasia

Niech Ciebie 

Codziennie  szczęśliwie prowadzi

Ta Słoneczna Droga

I niech niczym

Nie zmąci się nigdy

Ten Twój Szlachetny 

Słoneczny Boski Styl

Gorliwa Samarytańska Misja

Wobec Człowieka

Zawsze i wszędzie

Gdziekolwiek jesteś

Zawsze i wszędzie

Gdziekolwie człowiek

Zagrożony i bezradny

Wobec swoich wyzwań

Gdziekolwiek Człowiek Jest

Ty jesteś z nim

Bo myśleć tylko o sobie

To nie Twój los

To nie Twój styl

 

Ilustracje

Archiwum Internertowe

Stanisław Józef Zieliński

Tekst

28.10.2021

 

 

 

wtorek, 21 września 2021

Dziękuję Wam za każdą akceptację

 

Dziękuję Wam

Za każdą akceptację


Gdy słowo ślę

I do Mojego Kręgu

Zapraszam kolejnego z Was

Dewiza moja

Zawsze jest ta sama

Im większy Krąg

Tym bliższy

Cały Świat

 

Dewiza Moja

Zawsze jest ta sama

Kto mi życzliwy

Tu zawsze swoje miejsce ma

I dobrze jest

Gdy czujesz się tu pewnie

Jakbyś w tym Kręgu

Obecny był od lat

 

I każdy z Was

Jest tu niezastąpiony

I dobrze gdy

Swój szczery pogląd masz

I zechcesz tu

Swym słowem się podzielić

I Twoja myśl

Niech ma swój

Złoty czas

 

Tu każdy ma

Prywatne swoje zdanie


Już od północy

I od zarania dnia

Niech tu więc będzie

Każdy równy człowiek

I niech prywatne

Swoje drogi ma

 


Dziękuję Wam

Za każdą akceptację

Im więcej nas


Ty lepiej dalej iść

I każdy szlak

Podszyty lekkim wiatrem

I w tylu miejscach naraz

Tak nagle łatwo być

 


Tu schodzą się

Kraje i kontynenty

I choć z tylu stron świata


To prosty język jest

W zbliżaniu stron

Niech nikt więc

Nie przeszkadza

I  niechaj każdy zawsze

Tak samo człowiek jest


 

Błogosław Panie

To kłębowisko myśli

W różności zdań

Niech zawsze pokój trwa

Wolny od knowań

Wolny od fałszu

Wolny od nienawiści

A wtedy będzie

Wolny naród każdy

I wtedy będzie

Wolny każdy kraj

 


I niech Białoruś

I niech Krym będą wolne

Monarcho Wschodu

Masz dość problemów swych


Na cztery spusty

Zamknij swą niewolę

Bo zniewolonym

Nikt przecież nie chce być

 

Tatarzy więc  niech wrócą

Do Ojczyzny

I  niech Białoruś

Wypuści więźniów swych

Za swoje zdanie

Nikt nie chce być więziony

I tego czynić

Nie ma prawa  nikt

 

W Afganistanie też

Niech zapanuje wolność

Kobiety także

Miejcie prawa swe

Trudne problemy Świata

Bądźcie naszą wspólną troską

I niech już nigdy nikt

Nie będzie wyrzucony

Poza  swego życia brzeg

 


Niech każdy ma

Swą dobrą wolną wolę

I niechaj chce uczciwie


Na tym świecie żyć

I niech dla swego zysku

Nikomu nie wchodzi w drogę

Przecież uczciwie codziennie

Przed siebie możesz iść

 


I musisz wiedzieć

Tu jesteś Dzieckiem Boga

I z Woli Boga

Wolność w sobie masz

Wolności więc

Odbierać nie masz prawa

Bowiem wolności

Pragnie każdy człowiek

Bowiem wolności

Pragnie cały świat

 




Redakcja

Ilustracje

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

21.09.2021


 

 

 

piątek, 30 lipca 2021

Niech wiatr morski Tylko dmuchnie A już nie ma mnie W chałupie

 Niech wiatr morski

Tylko dmuchnie

A już  nie ma mnie

W chałpupie



Z nudą zawsze

Sobie radzę

Szkoda czasu

W nudzie trwać

Niech wiatr morski

Tylko dmuchnie

A już nie ma

Mnie w chałupie

Bo  ruszam

Na morski szlak


 

Włos się jeży

Wąs się sroży

Lecz ta duma

I ten plan


Plecak już mi

Grzeje plecy

Oczy śmieją się

Do jachtu

Kiedy już gotowy jacht

 


I te żagle

Szum nad głową

I w żaglach

Tańczący wiatr

I moc magii


Pełną głową

Przygodo przygodo

Ahoooooooj

Ahoooooooj

 

I już fale

Dziobem pruje

Ustawiony

Wprost do fal

Niezawodny mój


Druh jacht

 

Bałtyk jeden

Skok zająca

I już wnet

Przygody mocne

Gdy pożegnam

Wyspę Bornholm

I już mam

Otwarte wrota

Prosto na

Morze Północne

 


Tu dopiero

Pasmo zmagań

Zimny prąd

I chłodny wiatr

Jeśli fale

To wysokie

Twarde mocne

Wigor skał

 



Tu dopiero jest

Ten taniec

Tutaj żagle

Baletnice

A i taniec

Wir że hej

I ster mocno

Trzymasz w dłoni

By nie wypadł

Z dłoni ster

Tu ta moc

Potęga wiatru

I moc

I potęga fal

I ta pełna

Koncentracja

By ów rozwydrzony żywioł

By nie porwał

Twoich żagli

I ta pełna koncentracja

Aby zawsze całym dziobem

By ustawiać

Jacht do fal

 

Tu ta wiara

Jakże piękna

W wierze bowiem

Siła moc

I nadzieja

I pragnienie

I modlitwa że

Znów oto

W pełnym zdrowiu

Mogę oddać

Pokłon Bogu

I za Twoją Wolą Panie

Oddać pokłon




Całemu Niebu

Całemu Morzu

Już o świcie

Wszystkim nadchodzącym dniom


 

I poprosić Ciebie Boże

Gdy będę na oceanie

By do głowy

Nie  przyszło

Żadnej orce


By wywrócić

Jacht do góry

Żeby mnie

Morskiego Wilka

Smacznie schrupać

Na śniadanie


 

A są głodne

Głodne bestie

Gdy wprost płyną

Wszystko jasne

Zrobią wszystko

By uparcie

Stoczyć walkę

Z całym jachtem


 

I uszkodzą

Ster i rufę

Trącą zębem

Sprawdzą moc

I nierade by odpłynąć 

Gdy nie idzie 

Jacht na dno



I nierade są z połowu

I nierade 

Z całej walki

Bowiem prawda oczywista

I tym razem orko orko

Połów twój jest nieudany



A Pan Juliusz Ogórkowski

Z dumy ręce 

Aż zaciera

Bohaterski i zwycięski

Do chałupy swojej wraca

Równie dumny

Jak z wyprawy

Wracał ongiś

 Jak Juliusz Cezar

Cesarz Rzymski










Ilustracje

Juliusz Ogórkowski

Archiwum Internetowe

Tekst

Stanisław Józef Zieliński

31.07.2021