niedziela, 23 kwietnia 2017

Koncert smyczkowy z okazji odsłonięcia Tablicy i Sali im. L.Kaczyńskiego...

wtorek, 18 kwietnia 2017

Jest taka Kraina I to nie jest żart

Jest taka Kraina

I to 
nie jest żart



Jest taka Kraina

I to nie jest żart

Gdzie Cały Świat

Stoi na jednej nóżce

I czasem krainą

Całą Krainą

Kołysze Wiatr

Czasem całą

Krainę

Jakże troskliwie

Otula słońce



I tylko wyjątek

Taki jeden wyjątek


W tej krainie jest

A zagadka ta

Nie jest aż tak

Bynajmniej

Trudna

Tylko księżniczka

Lilia Khar

I księżniczka

Ali Ad

Chodzą i tańczą

Każda na swoich

Dwóch nóżkach



I wtedy cała Kraina

To jeden szał

I jedna radość

I jedna wrzawa

Że wobec tej

Eksplozji radości

Czymże jest choćby

Największy bal

Choćby najbardziej

Okazały

Że elit elit

Najbardziej elitarny

A i najdroższy



I jest przy tym koncert

Że jeden śpiew

Bo każda księżniczka

Calutkim sercem

I w solo i w duo

I tak dzień w dzień

Za każdym razem

O innej godzinie

Całemu Światu

Całemu Światu

Dają kolejny

Niezawodny

Koncert




I choćby daleko

Daleko był

Król swoich kwiatów

Niezawodny

Monarcha
Jego Wysokość
Mahmoud
Aljamal

Zdąża na koncert

Ile tylko sił

Chociażby nawet

I het z końca świata



Bo znowu w jednym

I ten szok i szpan

I styl gorący

Coraz gorętszy

Że księżniczkom brawa

Bije cały świat

W każdej z nich widząc

Primabalerinę



I każdy dmucha


I chucha

Że aż aż

By rosły szybciej niż

Kwiaty na deszczu

By szybciej był ów

Dojrzały czas
I Światowe Turnee
Na piórach

Wiatru

Jest taka Kraina

I to nie jest żart

Gdzie cały świat stoi

Na jednej nóżce

Całą Krainą

Kołysze Wiatr

Czasem całą Krainę

Jakże troskliwie

Otula słońce














Ilustracje 
Rodzinny album 
Mahmoud Aljamal
Irena Zdrojewska
Archiwum Internetowe
Tekst Stanisław J. Zieliński

18.04.2017 R








wtorek, 11 kwietnia 2017

Jakże ciągle zawiła ta Droga do Prawdy

Jakże  ciągle zawiła ta

Droga do Prawdy



Jakże ciągle zawiła ta

Droga do Prawdy

Jedni jej pragną Naprawdę


Inni tylko udają

Że jej pragną

Naprawdę

I tak jak auto

Jak dom

Jak działkę

Mimo że brną

W Nieprawdę

To mówią że Prawdę

I tylko Prawdę

I nawet gotowi

Dopowiedzieć

Że to tak jak w Pacierzu

To sakramentalne słowo

Amen


I chcą mieć 
Na własność

Na zawsze

I nawet gotowi założyć

I suto opłacić

Na swoją Prawdę

Księgę Wieczystą



Lecz Doły Śmierci

Nigdy nie zamilkną

Choć Groby milczą


To Milczeniem

Krzyczą

A w świetle Prawdy


Zbrodnia zawsze zbrodnią

I z Dołów Śmierci

Choć byłyby najgłębsze

Przed całym światem

Na dachy wychodzi

Że widzi każdy

I widać wszędzie



I choć scenariusz

Cała tajemnica

Najbardziej idealna

Sztuka zabijania

To jednak zawsze

Znajdzie się

Ktoś taki

Kto pełnym Głosem


Powie

Jaka Prawda



Hołd odda Ofiarom

I Godność przywróci

Na przekór knowaniom

Na przekór Mamonie

I w Imię Boga

Boga Wszechmogącego

Kata nazwie katem

Zbrodnię nazwie Zbrodnią

I w Majestacie Wieków

Bezwzględnie

Sprawiedliwie

Osądzi



Zdradzeni o świcie

O świcie zdradzeni


I nikt

I nic winnych

Nie uchroni

Od tych coraz

Bardziej widocznie

Nadchodzących Czasów

Polsko

Polsko

Ile w Twoim rządzie

Było przed tymi

Siedmiu laty

Ilu było demonów


I diabłów i szakali

Jakże byli wobec Ciebie

Jakże fałszywi

Jakże zakłamani

I jakże podli

I jakże całkiem

Mieli Ciebie

Za nic

I tyle brali

Ile tylko mogli



Lecz Doły Śmierci

Nigdy nie zamilkną

Choć Groby milczą

To Milczeniem Krzyczą

I w świetle Prawdy

Zbrodnia zawsze zbrodnią

I z Dołów Śmierci

Choć byłyby

Najgłębsze

Przed całym światem

Na dachy wychodzi

Że widzi każdy

I widać wszędzie



I tak widać Katyń

I tak widać

Smoleńsk

I tak widać

Wszystkie bolszewickie łagry

I tak widać wszystkie

Wszystkie niemieckie

Obozy koncentracyjne



I wszystkie ubeckie

I poubeckie kazamaty

I tak widać Katyń

I Kozielsk

I Ostaszków

I Miednoje



I tak widać

Zbrodnie

Na Morzu Białym



I tak widać Katyń

Aż po sam

Smoleńsk



I po raz kolejny

Pycha i buta

Droga

Donikąd



Szkoda że straty

Wciąż takie

Ogromne



Jakże ciągle Zawiła


Ta Droga

Do Prawdy

Jedni jej

Pragną naprawdę

Inni 
Tylko udają że

Jej pragną

Naprawdę

I tak jak auto

Jak dom

Jak działkę


Mimo że brną

W Nieprawdę

To mówią że

Prawda

I tylko Prawda

I nawet bez zająknięcia

Dopowiedzą że to tak

Jak w Pacierzu


To Sakramentalne Słowo

Amen

I tę swoją prawdę


Chcą mieć

Na własność

Na zawsze

I nawet 
Są gotowi

Założyć 
i suto opłacić

Księgę Wieczystą




Jakże ciągle zawiła jest
Ta Droga
Do Prawdy


Ilustracje
Grzegorz Kabziński
Dariusz Ostrowski
Archiwum Internetowe

Stanisław J. Zieliński 
Tekst
Stanisław J. Zieliński

11.04.2017 R