czwartek, 8 października 2015

Którędy do Człowieka?!

Którędy do Człowieka...

Oto już jest
Dwudziesty Pierwszy Wiek
I już kolejne jest
Tysiąclecie
I Człowiek coraz
Więcej władzy ma
Oczy kieruje
Ku kolejnej planecie
A Nasz Ziemski Świat
Coraz więcej praw
Choć każde prawo
Wcale  nie jest lepsze
Od prawa
Które od zarania trwa
Od Prawa które podał nam sam Bóg
Gdy tworzył światy
Gdy tworzył wieki tysiąclecia i dzieje
A które zawarł
W Dekalogu Praw
A mimo wszystko
A mimo wszystko
Nasz Świat
Coraz dalej

I choć gną się półki
Od haseł ekologii
Od nowych strategi
I od nowych praw
I od dzieł  z każdym rokiem
Dzieł  zupełnie nowych
I choć rosną góry
Prac naukowych
A wraz z nimi rosną
Zastępy uczonych
A każdy magister doktor profesor
To jakiż autorytet
Jaka sława
A nawet
Jakaż sława sław

 
To jednak
Na   Naszej
Kochanej Ziemi
Na Naszym Morzu
I wzdłuż brzegów  Jezior
Wzdłuż Rozlewisk
Wzdłuż Kanałów i Rzek
I to na wszystkich kontynentach świata
Jakże jest pewny
Jego Wysokość
Śmieć
I perspektywę ma coraz
Ma coraz bardziej jasną
Coraz bardziej
Przestrzenną
Coraz bardziej mocną
Coraz bardziej pewną 

I wprawdzie co roku
Jest sprzątanie Ziemi
Może przez tydzień
Ujrzysz ten błysk
Usłyszysz czysty oddech
Matki Ziemi
Lecz  znowu
Z każdym kolejnym  dniem
Powraca znowu
Jego Wysokość Śmieć
Zmora Człowieka
I kreatura
Kreatura Natury


Wystarczy  wyjrzeć
Gdzieś na skraj Miasta
I na skraj Lasu
I na skraj Wsi
Szybciej niż przysłowiowe
Grzyby po deszczu
Wyrastają całe pasma
Całe pasma śmieci
Tak powszechnie zwane
Dzikie wysypiska

I wprawdzie w prawie zapisane jest
Że to nieludzkie
Niegodne
I podłe
To odrzucenie śmieci
Swoich śmieci
Od siebie
Na wiorstę
Na milę
Na metr
Ażeby jednak jak najdalej
Od siebie
Jest i gospodarczo przywoite
I chytre
I rzekomo zaradne
I sprytne
I modne
A i przez sąsiadów
Jakoś po cichu
Akceptowane

I tak z  dnia na dzień
Rozrasta się Śmieć

I tam gdzie stanął
Nie ustępuje
To Słońce mruży oczy
To chore drzewa
Rzucają chory cień
A  pasożyty coraz liczniej
Coraz bardziej śmiało
Ze wszystkich stron
Podgryzają człowieka
Podgryzają świat
Podgryzają zdrowie
Jak to pasożyty
Dla zabawy
I bezmyślnie
I bez serca

I nawet nie trzeba
By lecieć w Kosmos
W tę niezbadaną
Przestrzeń Międzygwiezdną
Żeby zobaczyć
Wokół Ziemi
Smog
I jak w tym potwornym Ogromnym
Smogu
I nasze nadzieje
I nasze lasy
I nasze uprawy
A nawet skały
I nawet lody
Topią się
Kruszą
I więdną

A Człowiek dalej
Włodarz Ziemi
Jest
Strzeże swojej wolności
I swojego prawa
I mówi
Że świat zmienia na lepszy
Z każdym  dniem

Tylko co z tych zmian
Tych grabieżczych zmian
Wynika dla Świata
I co z tych zmian
Grabieżczych zmian
Co już dziś wynika
Dla samego Człowieka

I coraz częściej
Mówimy już
I jakże nieraz
Mocno zatrwożeni
Znowu jest
Powódź stulecia gdzieś
Znów nagle ożył
Jakiś martwy wulkan
Znów kilkaset osad
Kilkanaście miast
Zmiotła potężna fala
Tsunami

A może to już
Buntuje się Świat
Bo ma już Ciebie
Człowieku
Dosyć

I Twojej nauki
I Twojej wiedzy
I Twoich praw

Która ów cały Boski
Cudowny
Świat
Zamienia w nowy chaos
I w nowy
Niebyt

Dając Tobie jednak
Ten trudny
Certyfikat

Istoty
Bez serca 

Stanisław J. Zieliński
8.10.2015 r






 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz